Środowisko artystyczne w Polsce zabiera głos w sprawie galopującego rozwoju sztucznej inteligencji. Organizacje reprezentujące aktorów głosowych, dubbingowych i lektorów powołały wspólną inicjatywę pod hasłem „Mój głos. Moja własność”, której celem jest ochrona praw twórców w erze generatywnej AI.
Koalicja „Mój głos. Moja własność”
Koalicję tworzą m.in. Związek Artystów Scen Polskich, Związek Zawodowy Twórców Dubbingu oraz Związek Zawodowy Aktorów Polskich. Wspólne stanowisko tych organizacji to odpowiedź na rosnącą skalę wykorzystywania technologii AI w sposób, który – jak podkreślają przedstawiciele branży – narusza prawa twórców oraz ich dobra osobiste.
Impulsem do działania stał się przede wszystkim brak odpowiednich regulacji prawnych, które nadążałyby za tempem rozwoju technologii. Artyści zwracają uwagę, że narzędzia generatywnej sztucznej inteligencji coraz częściej wykorzystują ludzkie głosy bez wiedzy i zgody ich właścicieli – zarówno do trenowania modeli, jak i tworzenia gotowych treści komercyjnych.
W oficjalnym stanowisku koalicji podkreślono, że problem nie ma charakteru jednostkowego, lecz systemowy. Bez odpowiednich zabezpieczeń prawnych i rynkowych może prowadzić do trwałych zmian w całej branży – od ograniczenia liczby zleceń dla profesjonalnych wykonawców po redefinicję samego pojęcia pracy twórczej.
Nowa inicjatywa ma być nie tylko sygnałem sprzeciwu, ale także początkiem szerokiej debaty o granicach wykorzystania sztucznej inteligencji w kulturze i mediach. Twórcy jasno deklarują: nie sprzeciwiają się technologii jako takiej, lecz jej nadużyciom.\
Głos jako tożsamość, nie dane treningowe
Centralnym punktem stanowiska koalicji jest zdecydowany sprzeciw wobec traktowania głosu jako anonimowego zasobu technologicznego. Jak podkreślają artyści, głos nie jest „surowcem” ani „danymi treningowymi” – to integralna część tożsamości, narzędzie pracy i efekt wieloletniego rozwoju zawodowego.
W opublikowanym manifeście wybrzmiewa jednoznaczny przekaz: wykorzystywanie nagrań do trenowania modeli AI bez świadomej zgody twórców jest naruszeniem ich praw. Dotyczy to zarówno bezpośredniego użycia materiałów audio, jak i ich wtórnego przetwarzania w systemach generatywnych. W obu przypadkach – jak wskazuje branża – dochodzi do przejęcia efektów pracy artystycznej i przekształcenia ich w produkt technologiczny, często bez wiedzy i kontroli autora.
Twórcy sprzeciwiają się również praktyce tworzenia syntetycznych kopii głosów, które mogą zastępować ich w projektach komercyjnych. Problem nie ogranicza się jedynie do barwy głosu, gdyż coraz częściej odwzorowywany jest także indywidualny styl interpretacyjny, charakterystyczny dla konkretnych aktorów czy lektorów. To właśnie ten element budzi szczególne obawy środowiska, ponieważ dotyka istoty pracy twórczej.
Manifest zawiera także mocne stanowisko wobec braku transparentności w działaniach firm rozwijających AI. Artyści wskazują, że nie mają wiedzy o tym, jakie dane są wykorzystywane do trenowania modeli i w jaki sposób są one pozyskiwane. W efekcie ich dorobek zawodowy może być wykorzystywany poza jakąkolwiek kontrolą.
Autorzy manifestu zwracają uwagę na konieczność uznania głosu za dobro osobiste podlegające ochronie:
Nie jesteśmy datasetem. Nie jesteśmy modelem. Jesteśmy ludźmi.







