AI i prawo Aktualności

Wydawcy chcą sankcji dla OpenAI. Zarzucają firmie ukrywanie dowodów

Spór między OpenAI a największymi amerykańskimi wydawcami wkroczył w nową fazę. „The New York Times”, „New York Daily News” oraz grupa innych organizacji medialnych zwróciły się do federalnego sądu na Manhattanie o ukaranie producenta ChatGPT. Wydawcy twierdzą, że firma utrudniała dostęp do danych mogących pokazać, jak jej modele korzystały z chronionych prawem artykułów.

Nie chodzi już wyłącznie o to, czy trenowanie sztucznej inteligencji na tekstach znalezionych w internecie jest legalne. Najnowszy spór dotyczy również zachowania OpenAI podczas procesu i sposobu, w jaki firma przekazywała materiały dowodowe.

Wydawcy oskarżają OpenAI o utrudnianie postępowania

W amerykańskim procesie cywilnym strony muszą przed rozprawą udostępnić sobie dokumenty, dane i inne materiały mogące mieć znaczenie dla sprawy. Procedura ta określana jest jako „discovery”.

Zdaniem wydawców OpenAI naruszyło obowiązujące podczas tej procedury zasady. W złożonym 9 lipca 2026 roku wniosku powodowie oskarżyli firmę między innymi o nieprawdziwe przedstawianie swoich możliwości technicznych, niepełne przekazywanie danych oraz nieprawidłowe przechowywanie zapisów rozmów z ChatGPT.

Steven Lieberman, prawnik reprezentujący „Daily News” i siedem powiązanych gazet, stwierdził, że wniosek ma doprowadzić do ukarania OpenAI za „ukrywanie i niszczenie dowodów pokazujących, jak ChatGPT był trenowany na skradzionym dziennikarstwie”. Jest to stanowisko strony powodowej a nie prawomocne ustalenie sądu.

Czy OpenAI mogło przeszukiwać swoje dane?

Jednym z najważniejszych elementów sporu jest pytanie, czy OpenAI potrafiło sprawdzić, jakie artykuły znalazły się w danych wykorzystywanych do rozwijania modeli.

Według wydawców firma wcześniej informowała sąd, że nie posiada narzędzi pozwalających szybko i skutecznie przeszukiwać ogromne zbiory treningowe. W konsekwencji prawnicy oraz eksperci reprezentujący media musieli korzystać ze specjalnego, kontrolowanego środowiska przygotowanego przez OpenAI w San Francisco. Powodowie twierdzą, że proces ten wymagał licznych podróży, wielomiesięcznych negocjacji i kosztownych analiz.

Sytuacja miała się zmienić po kolejnym przesłuchaniu Vincenta Monaco, przedstawiciela OpenAI. Wydawcy twierdzą, że jego zeznania ujawniły istnienie wewnętrznych narzędzi pozwalających przeszukiwać zarówno zbiory treningowe jak i zapisy odpowiedzi generowanych przez ChatGPT.

W dokumentach pojawia się między innymi nazwa Project Giraffe. Według powodów pracownicy tego projektu gromadzili dziesiątki milionów rozmów z ChatGPT i opracowali narzędzia służące do wyszukiwania treści mogących zostać odtworzonych przez model. System miał również pomagać w tworzeniu filtrów blokujących powtarzanie chronionych materiałów.

Miliardy rozmów mogły zniknąć z dostępnych zbiorów

Kolejny zarzut dotyczy zapisów rozmów użytkowników z ChatGPT. Media chciały przeanalizować je pod kątem przypadków, w których system mógł odtwarzać fragmenty artykułów lub odpowiadać na podstawie materiałów należących do wydawców.

Według wniosku OpenAI część tych danych usuwało albo kompresowało w sposób, który uniemożliwiał ich późniejsze przeszukiwanie. Reuters informuje, że zarzuty odnoszą się do miliardów potencjalnie istotnych rozmów. Wydawcy twierdzą również, że niektóre operacje na logach miały być kontynuowane już po wydaniu przez sąd nakazu zabezpieczenia materiałów.

Nie oznacza to jednak automatycznie, że OpenAI celowo niszczyło dowody. Sąd będzie musiał ocenić, które dane rzeczywiście powinny zostać zachowane, kiedy firma została zobowiązana do ich zabezpieczenia oraz czy sposób zarządzania zapisami naruszył przepisy procesowe.

OpenAI mówi o ochronie prywatności użytkowników

OpenAI zdecydowanie odrzuca oskarżenia wydawców. Firma przekonuje, że ograniczanie dostępu do zapisów rozmów z ChatGPT służy ochronie osób, które nie mają żadnego związku z procesem.

„Będziemy nadal chronić prywatność naszych użytkowników oraz utrwalone zasady dozwolonego użytku” – oświadczył rzecznik OpenAI Drew Pusateri. Firma zarzuciła również „The New York Times”, że próbuje uzyskać dostęp do prywatnych danych, mimo iż część roszczeń gazety została wycofana.

Argument dotyczący prywatności jest ważny, ponieważ zapisy rozmów z chatbotem mogą zawierać dane osobowe, informacje biznesowe, treści medyczne lub inne poufne szczegóły. Jednocześnie wydawcy utrzymują, że dane można było zanonimizować i przeszukiwać bez ujawniania tożsamości użytkowników.

Jakich sankcji domagają się media?

Wydawcy chcą, aby sąd nie ograniczał się do symbolicznego upomnienia OpenAI. Wniosek obejmuje kilka potencjalnie poważnych konsekwencji.

Powodowie żądają między innymi, aby OpenAI nie mogło powoływać się na przygotowaną próbę 20 milionów rozmów jako reprezentatywny dowód. Ich zdaniem sposób wyboru, usuwania i redagowania danych sprawił, że próbka mogła zostać zniekształcona.

Media chcą również, aby sąd uznał, że brakujące logi mogłyby potwierdzić regularne wykorzystywanie i odtwarzanie ich artykułów przez ChatGPT. Alternatywnie ława przysięgłych mogłaby zostać poinformowana, że OpenAI usunęło materiały, które powinny zostać zachowane.

Wydawcy domagają się także zwrotu części kosztów prawnych i eksperckich poniesionych podczas wielomiesięcznych sporów o dostęp do danych.

Spór dotyczy przyszłości internetowego dziennikarstwa

„The New York Times” pozwał OpenAI i Microsoft pod koniec 2023 roku. Gazeta oskarżyła firmy o wykorzystywanie milionów artykułów do tworzenia komercyjnych systemów AI bez pozwolenia i wynagrodzenia. Do postępowania dołączyli później kolejni wydawcy, w tym „Daily News”, „Chicago Tribune”, Ziff Davis oraz Center for Investigative Reporting.

OpenAI i inne firmy technologiczne utrzymują, że trenowanie modeli na publicznie dostępnych materiałach może być objęte amerykańską doktryną „fair use” czyli dozwolonego użytku. Wydawcy odpowiadają, że chatboty tworzą produkty zastępujące ich serwisy, przejmują uwagę czytelników i ograniczają ruch kierowany do źródłowych artykułów.

Stawką są więc nie tylko odszkodowania za wykorzystanie konkretnych tekstów. Sąd może pośrednio wpłynąć na model biznesowy całego sektora generatywnej AI.

Pozwy albo umowy licencyjne

Rynek mediów nie wypracował jednego stanowiska wobec firm AI. Część wydawców zdecydowała się na procesy sądowe. Inni podpisują umowy licencyjne, w ramach których OpenAI, Google lub Meta płacą za dostęp do bieżących materiałów i archiwów.

Associated Press, które opisało najnowszy etap procesu, zawarło własną umowę z OpenAI już w 2023 roku. „The New York Times” obrał inną drogę i według dokumentów finansowych wydał dotychczas ponad 28 milionów dolarów na spory prawne z firmami AI, w tym również z Perplexity.

Decyzja sądu może zmienić przebieg całego procesu

Wniosek o sankcje nie rozstrzyga jeszcze, czy OpenAI naruszyło prawa autorskie. Może jednak znacząco wpłynąć na dalszy przebieg sprawy.

Jeżeli sąd uzna, że firma świadomie ukrywała, usuwała lub zniekształcała istotne materiały, OpenAI może stracić możliwość posługiwania się częścią swojej argumentacji. Sankcje mogłyby również wpłynąć na sposób, w jaki ława przysięgłych oceni brakujące dowody.

Jeśli natomiast sąd zaakceptuje wyjaśnienia dotyczące prywatności użytkowników i technicznych ograniczeń systemów, pozycja wydawców może zostać osłabiona.

Niezależnie od rozstrzygnięcia sprawa pokazuje, że konflikty dotyczące sztucznej inteligencji nie będą koncentrować się wyłącznie na końcowych odpowiedziach generowanych przez modele. Coraz ważniejszy staje się również dostęp do informacji o tym, na jakich danych modele zostały wytrenowane, jak firmy badają odtwarzanie chronionych treści i jakie dowody są gotowe przedstawić przed sądem.

Częste pytania

Dlaczego wydawcy oskarżają OpenAI o utrudnianie postępowania?

Wydawcy twierdzą, że OpenAI naruszyło zasady procedury 'discovery', nieprawidłowo przedstawiając swoje możliwości techniczne oraz niepełnie przekazując dane. Oskarżają firmę o ukrywanie i niszczenie dowodów dotyczących trenowania ChatGPT na chronionych artykułach.

Jakie sankcje chcą nałożyć wydawcy na OpenAI?

Wydawcy domagają się, aby sąd nałożył poważne konsekwencje, w tym zakaz używania przygotowanej próby 20 milionów rozmów jako dowodu. Chcą również uznania, że brakujące logi mogłyby potwierdzić wykorzystywanie ich artykułów przez ChatGPT.

Czy OpenAI ma narzędzia do przeszukiwania swoich danych?

Wydawcy twierdzą, że OpenAI wcześniej informowało sąd o braku narzędzi do przeszukiwania danych, jednak po przesłuchaniu przedstawiciela firmy ujawniono istnienie wewnętrznych narzędzi, które umożliwiają takie przeszukiwanie.

Jak OpenAI uzasadnia ograniczenie dostępu do zapisów rozmów?

OpenAI argumentuje, że ograniczenie dostępu do zapisów rozmów z ChatGPT ma na celu ochronę prywatności użytkowników. Rzecznik firmy podkreślił, że dane mogą zawierać poufne informacje, które nie powinny być ujawniane.

Jakie są potencjalne konsekwencje dla OpenAI w przypadku uznania zarzutów?

Jeżeli sąd uzna, że OpenAI świadomie ukrywało lub usuwało istotne materiały, firma może stracić możliwość posługiwania się częścią swojej argumentacji. Może to również wpłynąć na ocenę brakujących dowodów przez ławę przysięgłych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *