AI w przemyśle Aktualności

Pływające centra danych dla AI? Projekt Hitachi i MOL

Pływające centra danych dla AI - projekt Hitachi i MOL

Japońska korporacja Hitachi i armator MOL (Mitsui O.S.K. Lines) ogłosili współpracę nad budową pływających centrów danych przeznaczonych do obsługi obciążeń związanych ze sztuczną inteligencją. Skąd wizja takiego rozwiązania? Rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową AI zderza się z ograniczeniami lądowej infrastruktury -tj. brakiem miejsca, dostępem do energii i problemem z chłodzeniem.

Dlaczego serwery miałyby pływać po oceanie?

Centra danych potrzebują trzech rzeczy: energii, chłodzenia i przestrzeni. Na lądzie wszystkie trzy stają się coraz trudniejsze do zapewnienia. W gęsto zabudowanych metropoliach brakuje gruntów. Sieci energetyczne są przeciążone. Systemy chłodzenia zużywają ogromne ilości wody pitnej. Ocean rozwiązuje przynajmniej część tych problemów. Zimna woda morska to bowiem naturalny, praktycznie nieograniczony wymiennik ciepła. Lokalizacja na wodzie omija też złożone procedury planistyczne związane z budową na lądzie.

Pomysł nie jest zresztą zupełnie nowy. Microsoft testował podwodne centra danych w ramach projektu Natick już w 2018 roku. Wyniki były obiecujące. Podwodne serwery okazały się bowiem ośmiokrotnie bardziej niezawodne niż ich lądowe odpowiedniki. Różnica polegała na tym, że Microsoft eksperymentował z zamkniętymi kapsułami na dnie morskim. Hitachi i MOL proponują coś innego: statki lub platformy pływające po powierzchni.

Projekt Hitachi i MOL

Według informacji opublikowanych przez Capacity Media, obie firmy podpisały porozumienie o współpracy (memorandum of understanding) dotyczące wspólnego opracowania koncepcji pływających centrów danych. Hitachi wnosi do projektu kompetencje w zakresie infrastruktury IT i systemów zarządzania danymi. MOL to z kolei jeden z największych armatorów świata z flotą ponad 800 jednostek, zatem dostarcza on doświadczenie w projektowaniu i eksploatacji statków.

Kluczowym celem projektu jest obsługa rosnącego zapotrzebowania na infrastrukturę obliczeniową dla sztucznej inteligencji. Trenowanie dużych modeli językowych – takich jak te stojące za systemami typu GPT czy Gemini – wymaga tysięcy akceleratorów GPU pracujących jednocześnie przez tygodnie lub miesiące. Każdy z tych chipów generuje znaczne ilości ciepła. W tradycyjnym centrum danych odprowadzenie tego ciepła pochłania nawet 40% całkowitego zużycia energii obiektu.

Pływające centrum danych mogłoby wykorzystywać wodę morską do bezpośredniego chłodzenia, drastycznie redukując tę część rachunku energetycznego. Co więcej, statek można stosunkowo łatwo przemieszczać – bliżej źródeł taniej energii odnawialnej, na przykład morskich farm wiatrowych, albo bliżej klientów w regionach, gdzie budowa lądowych obiektów jest niemożliwa lub nieopłacalna.

Skala wyzwania. Dlaczego lądowe centra danych nie wystarczą?

Liczby pomagają zrozumieć skalę problemu. Według raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA), globalne zużycie energii przez centra danych może się podwoić do 2026 roku w porównaniu z 2022. Głównym motorem tego wzrostu jest właśnie AI. Samo trenowanie modelu GPT-4 pochłonęło szacunkowo tyle energii, ile zużywa kilkaset amerykańskich gospodarstw domowych w ciągu roku. A to był jeden model – takich procesów treningowych prowadzonych jest teraz tysiące równocześnie na całym świecie.

W Japonii problem jest szczególnie dotkliwy. Kraj ma ograniczoną powierzchnię lądową, wysokie ceny nieruchomości i sieć energetyczną, która wciąż nie otrząsnęła się w pełni po katastrofie w Fukushimie. Jednocześnie Japonia intensywnie inwestuje w rozwój AI. Rząd premiera Kishidy, a następnie jego następców, ogłosił szereg inicjatyw mających uczynić z Japonii globalnego gracza w sektorze sztucznej inteligencji.

Techniczne wyzwania morskiej serwerowni

Przeniesienie serwerów na wodę rodzi oczywiste pytania. Woda morska jest korozyjna. Fale powodują wibracje. Kable podmorskie łączące statek z lądem są podatne na uszkodzenia. A co z huraganami?

Część tych problemów ma już sprawdzone rozwiązania. Branża pływających platform wydobywczych (FPSO) od dekad radzi sobie z utrzymaniem skomplikowanej infrastruktury na otwartym morzu. MOL ma doświadczenie w budowie i eksploatacji właśnie takich jednostek – w tym platform do przechowywania i regazyfikacji skroplonego gazu ziemnego (FSRU). Przeniesienie tej wiedzy na centra danych to ambitny, ale nie absurdalny krok.

Kwestia łączności jest bardziej złożona. Modele AI wymagają nie tylko mocy obliczeniowej, ale też szybkiego transferu danych. Podmorskie kable światłowodowe mogą zapewnić odpowiednią przepustowość, ale ich ułożenie i konserwacja to osobny, kosztowny projekt. Alternatywą mogłoby być wykorzystanie łączności satelitarnej nowej generacji, choć jej opóźnienia (latencja) wciąż stanowią problem dla niektórych zastosowań.

Japonia nie jest jedyna

Hitachi i MOL nie są pierwszym. Singapurska firma Keppel pracuje nad podobnymi koncepcjami. Holenderski startup Dutchess Technology zaprezentował projekt morskiego centrum danych. Nawet Google w przeszłości patentował rozwiązania dotyczące pływających serwerowni zasilanych energią fal morskich.

Szczególnie interesujący jest kontekst azjatycki. Singapur, Hongkong i Tokio – trzy z najważniejszych hubów technologicznych regionu – borykają się z identycznym problemem: gęsta zabudowa, brak gruntów, rosnące zapotrzebowanie na moc obliczeniową. Pływające centra danych mogą stać się specyficznie azjatycką odpowiedzią na globalny problem, podobnie jak tereny pozyskane z morza (np. lotnisko Kansai) stały się azjatycką odpowiedzią na brak przestrzeni.

Warto przy tym rozumieć, jak nowe generacje procesorów GPU napędzają zapotrzebowanie na infrastrukturę. Każda kolejna architektura – od Ampere przez Hopper po Blackwell – oferuje większą wydajność, ale też wymaga coraz bardziej zaawansowanego chłodzenia. Trend jest jednokierunkowy: więcej mocy, więcej ciepła, większa presja na infrastrukturę.

Ekonomia i regulacje

Technologia to jedno. Ekonomia i prawo – to drugie. Pływające centrum danych musi być nie tylko technicznie wykonalne, ale też opłacalne. Koszty budowy specjalistycznego statku-serwerowni będą znaczne. Trzeba je porównać z kosztami budowy lądowego obiektu o porównywalnej mocy – wliczając cenę gruntu, przyłączy energetycznych i systemów chłodzenia.

Regulacje są jeszcze bardziej skomplikowane. Czyja jurysdykcja obowiązuje na statku stojącym na kotwicy 20 kilometrów od wybrzeża? Jakie przepisy o ochronie danych mają zastosowanie? Czy dane europejskich klientów przetwarzane na jednostce pływającej po Morzu Północnym podlegają RODO? Te pytania nie mają jeszcze jednoznacznych odpowiedzi, a dla klientów korporacyjnych pewność prawna jest warunkiem koniecznym.

Jest też wymiar środowiskowy. Chłodzenie wodą morską oznacza odprowadzanie ciepłej wody z powrotem do oceanu. W dużej skali mogłoby to wpływać na lokalne ekosystemy morskie. Z drugiej strony – pływające centra danych mogłyby być zasilane energią z morskich farm wiatrowych, co czyniłoby je potencjalnie bardziej ekologicznymi niż lądowe odpowiedniki zasilane z sieci opartej na paliwach kopalnych.

Co to oznacza dla przyszłości infrastruktury AI?

Współpraca Hitachi i MOL jest na razie we wczesnej fazie – to memorandum o współpracy, nie kontrakt budowlany. Droga od porozumienia do pierwszego działającego pływającego centrum danych będzie długa i pełna przeszkód technicznych, regulacyjnych i finansowych.

Ale sam kierunek myślenia jest znaczący. Mówi nam coś ważnego o stanie branży: zapotrzebowanie na moc obliczeniową AI rośnie tak szybko, że tradycyjna infrastruktura nie nadąża. Firmy sięgają po rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się egzotyczne – nie z fantazji, lecz z konieczności.

Pływające centra danych prawdopodobnie nie zastąpią lądowych. Ale mogą je uzupełnić tam, gdzie budowa na lądzie jest zbyt droga, zbyt wolna lub po prostu niemożliwa. Dla wyspiarskiej Japonii, ciasnego Singapuru czy wybrzeży Zatoki Perskiej – taka opcja może okazać się częścią realnej strategii infrastrukturalnej. Ocean pokrywa 70% powierzchni Ziemi. Dotychczas był w dużej mierze nieobecny w równaniu IT. To się może zmienić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *