Świat mediów społecznościowych właśnie wstrzymał oddech. Khaby Lame, najpopularniejszy twórca na TikToku, znany ze swoich milczących i ironicznych reakcji, zdecydował się na ruch, który redefiniuje pojęcie obecności w sieci. W ramach transakcji wycenianej na blisko 975 milionów dolarów, influencer nie tylko sprzedał udziały w swojej firmie Step Distinctive Limited, ale przede wszystkim udzielił licencji na stworzenie swojego cyfrowego bliźniaka.
Cyfrowy bliźniak przedmiotem handlu?
Decyzja o stworzeniu wirtualnego sobowtóra nie jest podyktowana próżnością, lecz chłodną kalkulacją biznesową. Nowy partner biznesowy Lame’a, holding Rich Sparkle, zamierza wykorzystać jego wizerunek do podboju rynku e-commerce na niespotykaną dotąd skalę. Zgodnie z umową, algorytmy otrzymały dostęp do danych biometrycznych twórcy: skanów twarzy, próbek głosu oraz modeli zachowań. Dzięki temu powstanie awatar zdolny do prowadzenia transmisji sprzedażowych na żywo w wielu językach jednocześnie.
Wyobraźmy sobie sytuację, w której Khaby „występuje” równolegle w Stanach Zjednoczonych, Azji Południowo-Wschodniej i na Bliskim Wschodzie, zachwalając produkty w lokalnych dialektach, podczas gdy prawdziwy Khaby śpi we własnym łóżku w Mediolanie. Sztuczna inteligencja umożliwia tu coś, co dla człowieka jest fizycznie niemożliwe – wszechobecność. To rozwiązanie problemu ograniczonej doby, z którym borykają się najwięksi influencerzy. Skalowanie zasięgów przestaje zależeć od wolnego czasu twórcy, a zaczyna zależeć wyłącznie od mocy obliczeniowej serwerów.
Kulisy decyzji: dlaczego Khaby oddał swoją twarz AI?
Wielu obserwatorów zadaje sobie pytanie, dlaczego twórca o tak ugruntowanej pozycji zdecydował się na tak radykalny krok. Odpowiedź kryje się w strukturze samej transakcji. Khaby Lame nie sprzedał swojej tożsamości, by zniknąć. W rzeczywistości stał się większościowym udziałowcem w firmie, która będzie zarządzać jego cyfrowym bytem. To klasyczny przykład ucieczki do przodu – zamiast czekać, aż technologia deepfake pozwoli innym na nieautoryzowane wykorzystanie jego wizerunku, Lame przejmuje kontrolę nad tym procesem, monetyzując go na własnych warunkach.
Dla branży marketingowej to sygnał, że model współpracy z influencerami ewoluuje w stronę licencjonowania cech biometrycznych. Lame, który zbudował imperium na prostocie i autentyczności, paradoksalnie staje się pionierem najbardziej syntetycznej formy komunikacji.

Przyszłość to nieustanny livestream
Implementacja cyfrowego bliźniaka Khaby’ego ma na celu obsługę gigantycznego rynku „live commerce”, czyli zakupów dokonywanych podczas transmisji wideo. W Chinach jest to już standard, a zachodnie rynki szybko nadrabiają zaległości. Wirtualny Lame będzie mógł reagować na komentarze widzów w czasie rzeczywistym, prezentować produkty i finalizować transakcje, zachowując przy tym swój charakterystyczny styl bycia.
Ta transakcja może stać się punktem zwrotnym dla całej ekonomii twórców. Skoro najpopularniejszy TikToker świata uznał, że jego fizyczna obecność jest „wąskim gardłem” w rozwoju biznesu, wkrótce możemy spodziewać się fali podobnych kontraktów. Jak podaje serwis TechCrunch, agencje talentów już teraz przepisują umowy, aby uwzględniać w nich klauzule dotyczące generowania wizerunku przez sieci neuronowe. Khaby Lame po raz kolejny, bez słowa, pokazał wszystkim, jak robi się to prościej. Tym razem, jak prościej zarabiać miliardy, będąc w dwóch miejscach naraz.


