Nowe narzędzia AI szturmem wdzierają się do biznesu. Ale czy każda firma naprawdę ich potrzebuje? „Większość firm zaczyna od złej strony” – mówi Wojciech Ozimek, founder One2Tribe. Zamiast strategii zaczynamy od promptów. Co zrobić, by AI nie było kolejnym zapomnianym wdrożeniem?
Dlaczego większość firm źle zaczyna przygodę z AI?
Wdrażanie AI często zaczyna się od pytania „jak?” – jak promptować, jak korzystać z ChatGPT, jak generować obrazki – zamiast od najważniejszego: „dlaczego?”.
Ozimek odwołuje się do metody Technology Roadmapping prof. Phaala, według której każda technologia powinna odpowiadać na pytania: dlaczego, co i jak.
„Zanim zaczniesz wdrażać AI, zapytaj, po co Ci to w firmie?” – radzi ekspert. Czy chcesz skrócić procesy, podnieść jakość obsługi klienta, przyspieszyć raportowanie, czy zwiększyć efektywność zespołu?
Wojciech Ozimek podkreśla, że „AI powinna być traktowana przede wszystkim jako narzędzie rozszerzające ludzki potencjał, a nie zastępujące człowieka”. Generatywne modele dają nieznane dotąd możliwości pracy na wiedzy i znaczeniach – przypominają nam, że AI działa jak „pierwsza jaskółka” zmiany paradygmatu.
Podobnie jak maszyna parowa w XIX w. radykalnie zmieniła transport, tak AI może zrewolucjonizować sposób, w jaki pracujemy z informacjami. Zanim jednak zaczniemy testować kolejne narzędzia, firma powinna zdiagnozować, na jakich procesach najbardziej jej zależy.
Przykładowo, AI może przyspieszyć obsługę klienta (analizując opinie konsumentów) czy automatyzować czasochłonne raporty – ale tylko jeśli ma jasno określony cel biznesowy. To ma być realna pomoc, a nie kolejny modny gadżet.
Jak zacząć wdrażać AI w firmie?
Wiele wdrożeń kończy się fiaskiem, gdy organizacja zaczyna od narzędzi, a nie od problemu, który chce rozwiązać. Najpierw jednak trzeba ustalić cel i zakres zastosowania AI.
W praktyce oznacza to, że firma powinna wypisać procesy z punktów, które mają największy potencjał usprawnienia: np. żmudne zadania administracyjne, analiza dużych zbiorów danych czy szybkie podsumowania spotkań.
Te pomysły trzeba zebrać centralnie i ocenić, czy wdrożenie AI przyniesie wymierne efekty (np. oszczędność czasu czy poprawę jakości). Bez takiej strategii pracownicy często będą po prostu eksperymentować z darmowymi chatbotami, generować raporty czy grafiki „dla zabawy” – ale bez spójnego planu.
Ozimek radzi przeprowadzić burzę mózgów z menedżerami: warto zapytać AI (np. ChatGPT lub Perplexity), na przykład, jak AI może zmienić obowiązki na stanowisku X, by wyszukać konkretne pomysły. Jednocześnie trzeba pamiętać, że technologia to tylko część sukcesu.
Jak mówi Ozimek: „AI to wciąż tylko 5–10% całego procesu” wdrożenia. Reszta to rozmowy z kierownikami działów, szczegółowe mapowanie procesów i praca nad danymi. Firmy, które wykonają tę pracę u podstaw (opisują procesy, przygotują dane), naprawdę skorzystają na AI. Z kolei te firmy pomijające pytanie „dlaczego?” szybko mogą rozczarować się efektami.
Czy agenci AI to przyszłość biznesu?
Boty konwersacyjne czy asystenci głosowi, zwani agentami AI, zyskują teraz na popularności. Ozimek twierdzi, że „rok 2025 to rok agentów” – inteligentnych asystentów, którzy łączą duże modele językowe z funkcją podejmowania działań.
Czym jest taki agent? To system, który nie tylko odpowiada na pytania, ale i wykonuje zadania samodzielnie: potrafi korzystać z różnych aplikacji, przeszukiwać bazy danych, a nawet zarządzać naszymi narzędziami biznesowymi.
Przykład z życia: jego firma buduje agenta dla marketingu, który w kilka minut analizuje działania influencerów, planuje treści i monitoruje trendy – a wcześniej wymagało to wielu godzin pracy zespołu.
Agenci AI są jak asystenci – realizują sekwencje poleceń, zbierają dane, redagują raporty czy planują zadania. Dzięki temu menedżer może delegować AI część rutynowych obowiązków i skupić się na strategii.
Dlaczego akurat teraz wraca temat agentów? Otóż okazuje się, że ciągłe „pogrubianie” modeli językowych (GPT-4 → kolejne) daje coraz mniejsze zyski – następuje efekt malejących przyrostów inteligencji. Natomiast architektury agentowe łączą istniejące modele z konkretnymi narzędziami i interfejsami.
To sprawia, że komputery naprawdę zaczynają nas wyręczać – już nie tylko jako super-szybkie bazy danych, ale jak aktywni współpracownicy. W praktyce agent AI może np. wyszukać informacje, wypełnić arkusze, wysłać maile czy zaktualizować system CRM – i to bez przerwy, 24/7, realizując wieloetapowe polecenia.
Potrafią pracować jak dodatkowy członek zespołu, który nigdy nie śpi. W tej odmianie Intelligent Augmentation człowiek pozostaje nadal szefem – decyduje o celach, a AI-asystent wykonuje czynności szybko i bez zmęczenia.
Czy Polska wykorzysta potencjał AI?
Polska dysponuje świetnymi specjalistami i już odnosi sukcesy w AI – pamiętajmy choćby o syntezatorze mowy Ivona czy startupie ElevenLabs.
Zdaniem Ozimka powinniśmy skoncentrować się na praktycznych zastosowaniach: robotyce (zwłaszcza z uczeniem ze wzmocnieniem), narzędziach optymalizujących pracę zespołów czy platformach edukacyjnych podnoszących „kolektywne IQ” organizacji. Dzięki temu wzrośnie innowacyjność społeczeństwa, a codzienna praca stanie się bardziej efektywna.
Co ważne, ciężar globalnej rewolucji AI może przesunąć się w kierunku Europy – to dodatkowa szansa dla Polski. W USA bowiem rosną bariery imigracyjne, a wielkie korporacje strzegą swoich patentów. Natomiast Unia Europejska ma możliwości stworzenia regulacji sprzyjających małym firmom i projektom open-source.
Już teraz widać symptomy: pojawiły się potężne otwarte modele językowe (np. francuski Mistral czy polski Bielik), które „demokratyzują” dostęp do technologii AI.
„Stoimy przed wielką szansą” – zaznacza Ozimek. Otwarte modele pozwalają firmom budować rozwiązania bez uzależniania się od jednego dostawcy. Przy tym Polska coraz aktywniej uczestniczy w ruchu open-source. Pojawienie się rodzimych modeli jak Bielik otwiera nam drogę do własnych zastosowań bez ograniczeń licencyjnych.
To także zwiększa przejrzystość i bezpieczeństwo – przedsiębiorstwa mogą audytować i modyfikować algorytmy zamiast ufać jednemu dostawcy. Jednocześnie musimy pamiętać o odpowiedzialności – AI to potężne narzędzie wymagające kontroli.
Zwłaszcza w obszarach życia i zdrowia nie można ufać wyłącznie algorytmowi. Finalny głos zawsze powinien należeć do człowieka. Warto dbać też o rozwój kompetencji miękkich: kreatywność, krytyczne myślenie czy empatię. To one zagwarantują ludziom przewagę w automatyzacji.
Podsumowując, sztuczna inteligencja ma ogromny potencjał, ale wymaga przemyślanego wdrożenia i nadzoru. Ważne są zdrowy rozsądek i dobra strategia. Wtedy AI naprawdę może stać się napędem wzrostu, a nie tylko chwilową modą.
Zanim zaczniesz wdrażać AI w swojej firmie, zapytaj „dlaczego?”. Mądrze zaplanowane AI stanie się Twoim sprzymierzeńcem, a nie kolejnym rozczarowaniem.
Chcesz wiedzieć, jak wykorzystać AI strategicznie? Sprawdź materiały Business Programme AI i obserwuj @profiloai na Instagramie.


